Suwalski Salon Polityczny

Zaczęty przez AP, 01 Sie 2007, 10:31:16

« poprzedni - następny »
Do dołu

tajna

wracając do wątku prezydentowej warszawy ( z postu \"razem i osobno. kultura żydowska w działaniu\")hanny gronkiewicz-walz, dowiedziałem się właśnie, że w wawie mówią na nią bufetowa _ bo przypomina bufetową, poza tym ponoć tak samo nic nie robi jak były prezydent wawy kaczyński, czyli jednym słowem panuje w stolicy marazm, tak mówią ludzie.
Dowiedziałem się jeszcze jednej ciekawej rzeczy, że w sejmie, w budynku sejmu są specjalne tanie sklepy dla posłów, w których można kkupić różne rzeczy i tak np. markowe garnitury, które w normalnych sklepach kosztują 2 tys., posłowie w sklepach sejmowych mogą kupić za 200-300zł.

Giertych jeździł jako minister bmw, a dlaczego nie fiatem?
kulturalne suwałki

Wadm Grinko

czyżby w Sejmie ktoś otworzył second-handa? czy bufetowa wydała specjalne zezwolenie na to?

clod

Jak za czasów gdy Kaczyński był prezydentem stolicy, a z jego nadania p. Zieliński był burmistrzem gminy śródmieście to w Warszawie nikt inaczej na niego nie powiedział jak: "sołtys"
Tylko rzetelna i wytężona praca jednostki zapewni sprawne działanie kolektywu.

Wadim Grinko

heh, ale na Kaczyniaka czy Zielińskiego?

tajna

na zielińskiego,
a w sejmie są prawdziwe markowe sklepy, w których posłowie  za grosze mogą kupować rzeczy, które normalnie kosztują dużo więcej
kulturalne suwałki

Wadim Grinko

no ale to co, każdy może se tam wejść i kupić taniego-armaniego?

Wasyl

Jak sądzicie, czy era \"sołtysa\" ma się ku pięknemu końcowi?

tajna

tylko posłowie, piszę, że tylko dla posłów w sejmie, do sejmu nie każdy może wejść przecież i są tam różne bramki w środku
kulturalne suwałki

Wasyl

A czy Łyżwa za wypiskę będzie mógł tam posłać klawisza na zakupy?:)

tajna

kupiłem właśnie w empiku nowy numer kwartalnika krytyki politycznej, ma 400 stron i jest wiele niesamowicie ciekawych rzeczy do czytania: są teksty krytyczne żiżki - popularnego współczesnego lewicowego filozofa, rzecz o postsekularyzmie, jest stokfiszewski, teat polityczny, tekst krytyczny o ekonomii tyczący się różnych poglądów na ekonomię, lewicowych i prawicowych, są wywiady rzeki z prawicowcami: michalskim, rokitą, sikorskim. Czytam krytykę polityczną z zacięciem jako coś niesamowitego. Kiedyś 10 lat temu tak czytałem frondę, he he, ale to było dawno temu i nieprawda. Najwyraźniej z prawa ewoluowałem na lewo i dobrze mi z tym.

Naczelnym krytyki jest sierakowski, który czasami komentuje wydarzenia polityczne w tv. Na stronie kwartalnika można poczytać  m.in. o współpracy ha!artu (mareckiego) z krytyką. Jak wiadomo do lewicowych młodych pisarzy należy masłowska, jak również ci wydawani przez ha!art:ewa schilling (głupiec), joanna wilengowska( zęby) sławomir shuty ( zwał), michał witkowski (lubiewo) itd.
Bedą również wydawani starsi lewicowi pisarze, o których mówi marecki na stronie krytyki politycznej. Chodzi o stworzenie lewicowego języka politycznego.
Krytykapolityczna.pl

Żiżek w pierwszym artykule pisze o postpolityce, którą tak definiuje na wstępie: \"postpolityka oznacza redukcję polityki do administrowania życiem społecznym przez ekspertów. (...)
Jest różnica pomiędzy polityką opartą na zbiorze uniwersalnych aksjomatów a polityką, która wyrzeka się najbardziej konstytutywnego wymiaru politycznego, ponieważ ucieka się do strachu jako ostatecznej zasady mobilizacji: strachu przed imigrantami, strachu przed przestępczością, przed zepsuciem seksualnym, rozbuchanym państwem(wysokimi podatkami), strachu przed molestowaniem( polityczna poprawność jest przykładem liberalnej formy polityki strachu), przed  katarastrofą ekologiczną.
Taka postpolityka zawsze polega na manipulacji paranoicznym ochlos - na mobilizowaniu przestraszonych mężczyzn i kobiet za pomocą strachu\".

Artykuły żiżka są dość długie, spróbuje je jakoś zreferować kiedy je przeczytam, ale że nie jestem filozofem, mogę jedynie uprawiać filozofię dla ubogich:)
Na pewno są one na tyle ciekawe, że przy odrobinie uwagi można je przeczytać bez problemów.
Pozostałe rzeczy, które wyczytam w nowej KP streszczę tutaj, albo na swoim blogu.
Żiżek był niedawno w redakcji KP i do czasopisma jest dołączona płytka z jego wykładem - 1godz20 minut.
kulturalne suwałki

tajna

cezary michalski (prawicowy publicysta) w piątkowym dzienniku pisze o marksie, że nawet prawica go czytać, by krytcznie na siebie spojrzeć; ale michalski również mówi, że to niesprawiedliwe że postkomuniści w polsce [i w suwałkach czy wrocławiu itd.] zostali bogatymi ludźmi [ znam takich ludzi] a niektórzy milionerami - bo mieli układy, bo mieli coś tam jeszcze.
Czy też uważacie, że to niesprawiedliwe czy może myślicie, że wolny rynek wie co robi i tak już musiało być?
kulturalne suwałki

Wadim Grinko

bramki w środku wykryją posła? o czym ty tajna rozprawiasz?

Wadim Grinko

a kto miał zostać bogaty: Zdzisiu z Wasilówki? Franek z Łobzowa? i co to znaczy układy? że znali jakieś osoby, że mieli informacje? lepiej się zastanowić, czy nie byli aby przestępcami po prostu, a jeśli nie to jak inaczej ocenić czy sprawiedliwie czy niesprawiedliwie? ktoś zawsze ma więcej wiedzy, więcej informacji, więcej znajomych, czy to jest niesprawiedliwe?

zyx

Tak samo jest wśród przedsiębiorców. Zamiast naśladować tego któremu wiedzie się lepiej, podpatrywać dlaczego ma dobrze, to wiesza się na nim psy.
Władza zatrudniła znajomego na x stanowisku. A kogo miała zatrudnić? Nieznajomego?
tajna,
w twoich  wypowiedziach jest straszny bałagan. Piszesz chyba z myślą, że ktoś to będzie czytał, to miej trochę też szacunku dla internautów.

tajna

chyba nie chcesz zrozumieć tego co piszę, twoja sprawa, ale mimo to napiszę, że bramki w sejmie są różne, dziennikarze mogą wchodzić do sejmu, ale nie mogą poruszać się po całym budynku i nie przejdą wszystkich bramek. Myślę, że gdyby mogli kupować w tych markowych sklepach dla posłów, w których są rzeczy nowe, a dużo tańsze niż na mieście, to już superexpress czy fakt by zrobił z tego aferę.  Skoro garnitury warte 2 tysiące może sobie poseł kupić za 200-300zł to jest to skandal moim zdaniem. Tanie pańswo owszem jest, ale dla pisu i innych posłów.

Zarzucacie mi coś, co ja tylko wziąłem od cezarego michalskiego,
on postawił takie pytanie czy to uczciwe, że dyrektorzy państwowych firm należący do pzpr czy inni działacze partyjni po 89 roku zostali właścicielami sprywatyzowanych firm bądź otrzymali po atrakcyjnych cenach lokale czy w jeszcze inny sposób się wzbogacili? Znana była sprawa o tym, co stało się z majątkiem byłego pzpr. Nie wiem czy zostało to wyjaśnione, ale prawdopodbnie te lokale, pieniądze itd trafiły w ręcę byłych partyjnych działaczy. Nie jest prawdą, że tak musiało być. Podajecie przykłady wzięte z wolnego rynku, że ten kto ma więcej wiedzy, informacji, jest znany jest w uprzywilejowanej sytuacji. Ok, ale dlaczego ograniczać się tylko do ludzi z byłego pzpr. Każdy dyrektor główny państwoego przesiębiorstwa (o ile mi wiadomo) musiał być członkiem pzpr. Dlaczego nie zrobiono konkursów na stanowiska dyrektorów prywatyzowanych firm?
Być może, że nowymi szefami zostaliby starzy dyrektorzy, ale być może... Ludzie zaś którzy walczyli z komuną mogli liczyć tylko na siebie przy zakładaniu biznesu po 89 roku. Skąd mieli brać kapitał na założenie firmy? Skąd mieli mieć układy, skoro wszyscy ludzie władzy w mieście to byli komuniści?
Ja też więc uważam, że to niesprawiedliwe, że postkomuniści zostali milionerami. Ale ktoś musiał, stało się i już. Ale to nie znaczy, że ktoś nie zechce kiedyś do tego wrócić, w jaki sposób pozyskali swój majątek, np. choćby kulczyk i to kompetentnie opisać sięgając do faktów, historii. Taka książka byłaby bardzo ciekawa.

Dzisiaj natomiast jest nie lepiej. Dziwi mnie, że uważacie, że tylko znajomi powinni być przyjmowani do pracy. A od czego jest cv, skończone szkoły, kursy, jezyki? Problem dziś polega na tym, że brakuje na scenie politycznej prawdziwej lewicy. Zagraniczni inwestorzy robią co chcą, nie pozwalają zakłądać związków zawodowych. Ci którzy się wyłamują są zwalniani, a że jest duże bezrobocie pracodawcy nie mają problemu z pracownikami, który płacą najniższe możliwe stawki. Owszem, niektórzy zarabiają więcej, ale o takich ludzi zwykle troszczy się prawica obniżając im podatki. Zaś ci biedniejsi giną bez związków zawodowych. Ludzie powinni zarabiać tyle, ile uważają, według wysiłku włożonego w pracę. Jeśli pielęgniarki chcą zarabiać 3 tysiące, to rząd powinien podnieść im te pensje. I tak by się stało, gdyby przyszło strajkować 100tysięcy ludzi, a nie tylko kilka tysięcy. Również nauczyciele jeśli nie wywalczą powszechnym strajkiem podwyżek, więcej pieniędzy nie dostaną od państwa, bo kaczyńscy zajmują się hakami, zaś zakupy robią w sejmowych sklepach.
kulturalne suwałki

Do góry
 

Szybka odpowiedź

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Użytkownik:
Email:
Weryfikacja:
Pozostaw to pole puste:

Podaj wynik działania: 1.+.1:

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć